DRZAZGI MOJEGO ŻYCIA

Moje zdjęcie
Una ciocca ormai grigia, una bandana pazza al vento, in testa le meraviglie del mondo, nel cuore l’incanto. Senza valige ne soldi le follie della vita rincorre. Dietro le spalle il nulla, luce all’ orizzonte, intorno l’universo.

3.07.2011

FLESZ 10

Najpierw robią mu kąpiel. Blaszana wanienka lśni mu złotem a zwykłe szare mydło pachnie fijołkami. Jest pokryty wszami i strupami. Na koniec golą go całego i nacierają dziwnymi maściami. Kawał cudownie pachnącego chleba,  łakoma miska świeżutkiego twarogu, kieliszek mocnej wódki...i budzi się po dwóch dniach.
Oczekuje go dzban wody ze studni, na piecu w różowawej kamionce unosi się zapach barszczu. Raj!




Miejsce jest spokojne, ciche, prawie zapomniane przez Boga. Wojna nie istnieje.
Oczarowany, wychodzi przed dom.
Wzdłuż drogi śpią białe chaty pokryte strzechą. Złote łany  obiecują dorodne żniwa. Sad z gałęziami uginającymi się pod ciężarem jabłek przypomina mu Józefa. Myśl o nim przesłania wyzywający blask słońca.
Wraca do domu i rzuca okiem na duże, ścienne lustro.
Kto to ? Kim jest to widmo!
Długa,  nocna koszula ukrywa potwornie wychudzone ciało.  Z rozpięcia na przodzie sterczą żebra pokryte przezroczystą skórą. Ogolona czaszka, woskowa twarz,  zapadnięte policzki pokryte plamami i oczy... olbrzymie szarozielone oczy płonące gorączką, cierpieniem, trwogą.
Marian obejmuje głowę sinymi od trudów rękoma i obsuwa się wydłuż ściany, kuląc się jak małe, zastraszone zwierzątko.


continua...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz